Masz wyłączony JavaScript.

Pierwsza Barchetta - Niebieska '95


Pierwsza Barchetta - Niebieska '95

Postprzez elmo » 29-lip-2018 23:21

Witam wszystkich raz jeszcze ;)

6 grudnia zeszłego roku udało mi się spełnić marzenie i sprawić sobie mikołajowy prezent w postaci Barchetty z 1995 roku.

Auto na pierwszy rzut oka wyglądało ładnie, szczególnie jak za cenę mocno poniżej średniej rynkowej. Egzemplarz zdecydowanie nie był idealny, ale zdecydowałem się zaryzykować. Tuż po zakupie przejechałem 600 km na kołach poznając nowy nabytek, po czym został on odstawiony do ciepłego garażu na zimowanie, a na wiosnę zajął się nim mój brat (trochę zdolniejszy w mechanice i ma więcej cierpliwości do rdzy i zapieczonych śrub niż ja :P ).

Jak to zwykle bywa, wraz z postępem prac, lista rzeczy do zrobienia konsekwentnie się wydłużała, ale na szczęście remonty zmierzają powoli do końca,a w ten weekend udało mi się już odebrać samochód i zrobić kilkaset kilometrów bez dachu (warto było :D)

Na pierwszy ogień poszła blacha - nowa reperaturka progu sprowadzana na zamówienie z Włoch, łatanie mniejszych dziur z drugiej strony, poprawianie obitego zderzaka, który okazał się oklejony folią pod warstwą lakieru (!). Dodatkowo odkryliśmy też dziurę w podłodze pod nogami kierowcy - efekt przetartej wykładziny, także konieczne było łatanie i zabezpieczenie, żeby to się nie powtórzyło :p . Następnie, przygotowane auto zaliczyło wizytę od lakiernika, który spisał się na medal. Efektu dopełniły felgi Novitec 15" (może dość kontrowersyjnej urody, ale mi osobiście pasują) z nowymi oponami Nexen 195/55/15. Dokupiłem też windshott firmy Pietryga.

Później przyszła kolej na mechanikę. Wymieniony został kompletny rozrząd (INA) wraz z wariatorem, do tego oczywiście olej w silniku (Liquy Moly 10W-40) wraz z wszystkimi filtrami oraz olej w skrzyni biegów (Motul 75W-90). Dodatkowo nowe świece Denso, płyn chłodniczy wraz z termostatem oraz sonda lambda.

Kolejny krok to reperowanie wnętrza (wspomniana uszkodzona wykładzina) oraz elektryki (radio, wysuwana antena itp.).

I tu spotkała nas niemiła niespodzianka - masowo zaczęła się sypać elektronika - m.in. spalony silnik wycieraczek, niedziałające halogeny, co chwilę palące się bezpieczniki i świecące się kontrolki. Z racji, że już raz w życiu przerabiałem zatkane odpływy podszybia, więc nie trzeba było długo szukać. Zrobiło się małe jeziorko. Po jego osuszeniu, z większością rzeczy udało się dojść do ładu, ale niestety parę drobiazgów jeszcze zostało.

Obecnie auto jeździ (całkiem zresztą żwawo) i w najbliższym czasie (jeśli uda się dojść do ładu z elektroniką) czeka go duża wakacyjna wyprawa (o tym wkrótce).

Na dzień dzisiejszy zostały do zrobienia:
Z rzeczy "na już"
-niedziałający prędkościomierz wraz z licznikiem kilometrów i dziennego przebiegu - czy ktoś już może przerabiał taki temat?
-jakiś czas temu zaczęła świecić czerwona kontrolka wtryskiwaczy. Diagnostyka wykazała uszkodzoną sondę lambda, jednak po wymianie na nową problem nie zniknął. Odpięcie akumulatora pomaga na kilkadziesiąt kilometrów, ale mocniejsze wciśnięcie gazu (do ok. 4000 obrotów) powoduje, że problem wraca. W związku z tym pytanie co to może być? I czy ewentualnie ktoś może polecić dobrego speca od elektroniki samochodowej w Krakowie lub okolicach?
- poprawienie dachu (uszczelki przy szybie mają ubytki na zgięciu - woda kapie do środka) - tutaj również byłbym wdzięczny za jakiś kontakt do kogoś kto zajmuje się serwisem dachów
- zapach paliwa w bagażniku (zbiornik był szczelny, więc raczej węże)
- polerka lamp przednich

"Na kiedyś"
- pranie foteli
- wymiana ekranu w fabrycznym radiu (radio gra, ale ekran trup :/)
- konserwacja podwozia i profili zamkniętych (miała być od razu po wizycie u lakiernika, ale z racji planów wyjazdowych musi zaczekać do jesieni).

Jeszcze jedno pytanie na koniec: Po zakupie miałem wrażenie, że hamulce niby hamują, ale jakoś bez rewelacji. Okazało się jednak, że tarcze i klocki są jak nowe. Przy okazji wymiany tylnych przewodów hamulcowych wymieniono też regulator siły hamowania (trup). Na koniec został zalany nowy płyn, wszystko odpowietrzone jak należy, ale poprawa jest nieduża. Czy ten typ tak po prostu ma, czy da się coś jeszcze sprawdzić co mogłem pominąć?

Przepraszam za nawał informacji i dużo pytań na samym początku, ale jak wspominałem, w temacie barchetty jestem nowicjuszem ;)

Jutro postaram się wrzucić trochę zdjęć zarówno z przebiegu prac jak i efektu końcowego :)

Pozdrawiam
Wojciech
Załączniki
fiat-barchetta-cabrio-piekne-sprawne-1995r-18-elektryczne-szyby-kujawsko-pomorskie-osieciny-473889746.jpg
Tak było na początku - zdjęcie z ogłoszenia ;)
Avatar użytkownika
elmo
Posty: 2

Re: Pierwsza Barchetta - Niebieska '95

Postprzez wisiena » 12-sie-2018 10:47

Hej!

Super opis. Co do hamowania, to jak zawsze sprawa jest dość mocno związana z subiektywnymi odczuciami. Jak masz wątpliwości, wybierz się na stację diagnostyczną i za kilkanaście złotych zrób pomiary siły hamowania. Będziesz wiedział "na pewno".
Z Twojego opisu wynika, że wszystko zrobiłeś jak należy. Warto też podłączyć się do ABS'u i zobaczyć co mówi.

(M.)
Avatar użytkownika
wisiena
Posty: 209
Lokalizacja: Warszawa


Powrót do Profile naszych maszyn



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron